Noworocznie… Drukuj
piątek, 19 stycznia 2018 20:35

To był udany Sylwester, spędzony z dziećmi, w domu, ale wspaniały i radosny. Nadmuchaliśmy mnóstwo balonów, więc przez cały wieczór mieliśmy głośno, bo co i rusz któryś pękał ;-)

Mieliśmy wystawną kolację, muzykę i tańce, gry i zabawy. I petardy… Wieczorem wyszliśmy na dwór i przygotowaliśmy bezpieczne stanowisko w piaskownicy (niech się dzieci uczą BHZ – Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy – od małego) i wystrzeliliśmy kupioną baterię rac i zestaw ogni rzymskich. A chłopcy wypalali zimne ognie – małe i duże (ponad 30 cm palenia). No i co z tego, że była dopiero 22-ga?

O północy złożyliśmy sobie życzenia, zaczarowaliśmy dobry i szczęśliwy nowy rok i z balkonu obserwowaliśmy wybuchowy spektakl. Jeśli ktoś ma pojęcie, jak to jest oglądać fajerwerki z balkonu na wysokim piętrze budynku, przed którym po horyzont są tylko pola oraz parterowa lub jednopiętrowa zabudowa, a jedyne bloki są z boku i są niskie… te wie, dlaczego woleliśmy patrzeć niż odpalać własne. No dobrze – mieliśmy jeszcze trochę zimnych ogni, ale widzieliśmy petardy wystrzeliwane przez rodziny, przez większe i mniejsze grupki młodzieży, przez organizatorów zorganizowanych na salach i w restauracjach Sylwestrów… Były o wiele piękniejsze niż te, na które nas stać, ale to nie odbierało uroku ani tym pięknym, ani naszym.

Mieliśmy bardzo udany Sylwester. Oby nowy rok był równie udany i radosny, czego i Wam życzę…