Możesz pomóc

Możesz pomóc Sławkowi!
Przekaż 1% podatku z rozliczenia rocznego!
KRS 0000097900
z dopiskiem: "Dla Sławka Mandzewskiego"

konto prowadzi MATIO - Fundacja Pomocy Rodzinom i Chorym na Mukowiscydozę
Chcesz wiedzieć więcej - kliknij w "Pomoc"

 

 

 

 

Wycieczka do Żarek PDF Drukuj Email
środa, 25 lipca 2018 21:24

Żarki stały wysoko na liście wyboru atrakcji Industriady. Ponieważ pojechaliśmy do Tarnowskich Gór – postanowiliśmy nadrobić braki i zwiedzić Żarki tak bez okazji. A zwłaszcza muzeum w Żarkach.

Najpierw jednak zatrzymaliśmy się w Siewierzu. Chcieliśmy zwiedzić siewierski zamek, niestety okazało się, że zamek jest zamknięty na głucho. Podobnie jak Punkt Informacji Turystycznej w Siewierzu / Izba Tradycji i Kultury Dawnej w Siewierzu, w której mieliśmy otrzymać więcej informacji a także obejrzeć udostępnione w niej eksponaty. Od tubylca – pana spacerującego z psem dowiedzieliśmy się, że właściwie to zamek jest otwierany tylko na imprezy w weekendy, dlatego właśnie chodzi tutaj z pieskiem tylko w tygodniu przed południem... Nie my jedni tak się nacięliśmy. Dlaczego wobec tego na stronie pisze, że od poniedziałku do piątku w godzinach 10:00-15:00? Zresztą przy Izbie również wisiały takie godziny otwarcia... Zagadka... Całe szczęście, że przy zamku znajduje się spory plac zabaw i skate park, a chłopcy mieli hulajnogi. Dopóki było pusto – poszaleli. Żal nam było strasznie, bo uwielbiamy ruiny, ale cóż. Obejrzeliśmy z zewnątrz, przyjrzeliśmy się mostowi zwodzonemu. Ruszyliśmy w dalszą drogę.

W Żarkach zwiedziliśmy muzeum, oprowadzani przez ogromnie sympatycznego przewodnika (z rodziny o tradycjach szewskich – zapytajcie w Żarkach co jest w tym wyjątkowego ;-) ). Zwiedzanie multimedialne, dotyczyło tradycji młynarskich i wystaw dotyczących cechów rzemieślniczych i spodobało się nam wszystkim. Chłopcy ponadto zainteresowali się kamieniołomem, w którym można znaleźć amonity, o którym wspominał przewodnik, ale nie ruszyliśmy tam od razu, bo planowaliśmy jeszcze zwiedzanie Sanktuarium Matki Boskiej w Żarkach. Niestety i tutaj mieliśmy pecha, bo źródełko „się zepsuło”, a wystawa amonitów była zamknięta... Jednak stary kościółek jest niewątpliwie urokliwy, a teren Sanktuarium rozległy i przyjemny do spacerowania. Na pocieszenie zjedliśmy jeszcze lody i z postanowieniem, że musimy jeszcze tutaj wrócić, przynajmniej na wystawę amonitów – zawróciliśmy w kierunku domu.

Nie był to jednak jeszcze koniec, bo zrobiliśmy sobie postój na przekąskę. W drodze „tam” wypatrzyliśmy ruiny kaplicy czy kościółka, z zagospodarowanym parkingiem i ławkami. Więc w drodze „z powrotem” stanęliśmy, obejrzeliśmy ruiny, wspaniałe widoki, dojedliśmy resztę prowiantu i dopiero wtedy ruszyliśmy w drogę powrotną.

 

 

To Sławek

Wspierają nas:

Reklama
Reklama
Reklama