Możesz pomóc

Możesz pomóc Sławkowi!
Przekaż 1% podatku z rozliczenia rocznego!
KRS 0000097900
z dopiskiem: "Dla Sławka Mandzewskiego"

konto prowadzi MATIO - Fundacja Pomocy Rodzinom i Chorym na Mukowiscydozę
Chcesz wiedzieć więcej - kliknij w "Pomoc"

 

 

 

 

Kurs pływania PDF Drukuj Email
czwartek, 09 sierpnia 2018 21:36

Długo biliśmy się z myślami. Od ubiegłych wakacji. Odkąd zabraliśmy chłopaków na otwarty… Zresztą wtedy też mieliśmy mnóstwo obaw... O co chodzi? O basen...

Przy muko różne ćwiczenia są dobre i lepsze. Pływanie, które bardzo dobrze rozwija mięśnie odpowiedzialne za oddychanie, należy do tych najlepszych form aktywności. Na zachodzie basen jest bardzo polecany, u nas... no cóż. Pewnie na kilku basenach już byliście i na niektóre wolelibyście nie wracać... Dla chorych na muko, najbardziej zabójcze bakterie związane są z ziemią i wodą. Zdrowym nie szkodzą, u chorych niszczą płuca. Baseny z pleśnią na kaflach, zbyt mało (oszczędnie! :-/) chlorowaną wodą, z brudem w kratkach ściekowych i wodą nie najlepszej czystości jeszcze kilka lat temu nie należały do rzadkości. Lekarze w Polsce kategorycznie odradzali baseny.

Ale Sławek oszalał na punkcie wody. Woda, pływanie, nurkowanie... Gdy byliśmy nad morzem, to nie przeszkadzała mu ani zimna woda, ani wiatr. Za swoje kupił okularki do nurkowania – tak do wanny. Poszliśmy na otwarty basen i przepadł. Tak bardzo chciał nauczyć się pływać… Ale jak tu zapisać na pływalnię dziecko, które od cudzego kichnięcia łapie choroby, często rozwijające się nie w katar, a od razu w zapalenie oskrzeli czy przeziębienie? W tym roku jego nieobecności w przedszkolu z powodu chorób sięgnęły ponad 30%... Jeszcze co tydzień chodzić z nim na basen...?

W końcu zdecydowaliśmy się na wakacyjny kurs na dobrym (zadbanym i czystym) basenie krytym. Kurs ma 6 lekcji + 6 godzin zabawy. Oczywiście obydwoje. Chłopcy są zachwyceni! Przed kursem byliśmy tam dwa razy, żeby chłopaki zorientowały się – gdzie szatnie, toalety, jak obsłużyć szafki itp. Teraz na kursie się uczą, a potem szaleją. Z kołami, okularkami, rękawkami, ale nabierają coraz większej śmiałości.

W ubiegłym roku, gdy po wakacjach Sławek pojechał na badania, przybyło mi kilka siwych włosów, z obawy o wyniki. W tym roku już wiem, że będzie tak samo. Już jestem cała w strachu. Jeśli coś złapie – to będzie moja wina. Ale czy przez muko mam go trzymać w suchym akwarium? Żeby tylko patrzył i nic nie robił, nie poznawał swoich pasji, nie uczył się, nie cieszył? W walce o jego zdrowie to jest chyba najgorsze – te decyzje podejmowane właściwie na ślepo: puścić, czy nie puścić? Pozwolić, czy zabronić? Doświadczenie czy bezpieczeństwo? Jasne – przy Aleksie też mam dylematy. Mam jednak balans w decyzjach innych rodziców. Ale przy Sławku tego wsparcia decyzjami innych rodziców jednak brakuje, a waga konsekwencji jest wielokrotnie cięższa...

Jeśli tylko jego wyniki będą jesienią dobre, uznam, że jego radość jest wystarczającą odpłatą za mój strach. Jeśli tylko wyniki będą dobre...

Poprawiony: wtorek, 21 sierpnia 2018 21:40
 

To Sławek

Wspierają nas:

Reklama
Reklama
Reklama