Możesz pomóc

Możesz pomóc Sławkowi!
Przekaż 1% podatku z rozliczenia rocznego!
KRS 0000097900
z dopiskiem: "Dla Sławka Mandzewskiego"

konto prowadzi MATIO - Fundacja Pomocy Rodzinom i Chorym na Mukowiscydozę
Chcesz wiedzieć więcej - kliknij w "Pomoc"

 

 

 

 

Kucobski długi weekend PDF Drukuj Email
poniedziałek, 10 września 2012 22:04

Z pamiętnika mamy.

Kucoby to miejsce, z którym wiąże mnie wiele wspomnień. Tam byłam na pierwszych samodzielnych koloniach. Tam przez całe studia zarabiałam w wakacje jako wychowawca na koloniach. Poznałam tam wielu wspaniałych ludzi, a wielu innych poznałam przez znajomych z Kucob. Chciałam pokazać dzieciom i Darkowi harcerski ośrodek. I las. A poza tym niedaleko jest zoo w Opolu i dinopark w Krasiejowie. Więc Kucoby były by świetną bazą wypadową. A gdy okazało się, że w tym roku ośrodek obchodzi 25-lecie i zjedzie się wielu moich znajomych – decyzja zapadła szybko. Wybraliśmy się tam na kilka dni tak, aby być na miejscu w dniu obchodów.
Pojechaliśmy w środę, 22 sierpnia, na kolację. Zakwaterowaliśmy się w budynku. Warunki były dobre… jak na zdrowego. Ale na miejscu inaczej spojrzałam na warunki. To co kiedyś wydawało mi się całkiem dobre, w towarzystwie Sławka i muko… materace nie były super czyste ani super suche. Miejsca mało na rozłożenie sprzętu do inhalacji. Na szczęście Sławek miał pożyczone od kuzynki czyściutkie łóżeczko turystyczne z materacem i kocyk z domu. Darek zastanawiał się nad powrotem jeszcze pierwszego dnia wieczorem. Ja , po uspaniu dzieci ok 23-ciej (bo wyspali się w aucie) spędziłam pół nocy bezsennie i rano jeszcze przed „dzień dobry” zapytałam Darka – „to co? Wracamy dzisiaj?”. Ale po przemyśleniu na chłodno zostaliśmy. Jako realne zagrożenie uznaliśmy tylko prysznice i toalety, a przecież Sławek nosi jeszcze pieluszki, a kąpać zdecydowaliśmy się go mokrą myjką w pokoju. A dzieciom tak się podobało!!! Aleks spał na górnym łóżku piętrowym i wchodził po drabinkach w tę i spowrotem, żeby się pochwalić, że sam potrafi. Sławek miał nowe łóżeczko, dom pełen schodów i las pełen szyszek, żołędzi, gałązek, liści i kamieni. Raj! A obydwoje niesamowicie cieszyli się z towarzystwa 5-letniego Pawełka i niespełna rocznej Hani. No i oczywiście psa! Największa atrakcja ośrodka!
Pojechaliśmy do Krasiejowa. Wbrew usłyszanym wcześniej opiniom „szlak dinozaurów” nie spodobał nam się. Cala trasa w słońcu, a pogoda była wspaniała! Brakowało możliwości ominięcia nieciekawych fragmentów, uniknięcia słońca, ławek poza miejscem ze sklepikiem (1 na całej trasie). A na pierwszy rzut oka ciekawy pawilon zraził nas przymusem zakładania ohydnych futrzanych kapci…
Na szczęście po przejściu tej drogi przez mękę zatrzymaliśmy się nad jeziorkiem z plażą i gastronomią ze stolikami pod parasolami. Zamoczyliśmy nogi spacerując wzdłuż brzegu kąpieliska. Przy plaży były też 4 atrakcje – kolejki i karuzele bez dodatkowych opłat, niestety dla starszych dzieci, więc Aleksander skorzystał tylko z jednej. Na drodze do wyjścia był też duży plac zabaw z atrakcjami osadzonymi w piasku i mini park atrakcji. Tam spędziliśmy najwięcej czasu. Kolejka, dmuchaniec i sala zabaw z basenem z piłkami to dla Aleksandra hity. Dla Sławka było niewiele atrakcji – park przeznaczony jest dla starszych dzieci.
W piątek wybraliśmy się do Zoo w Opolu. Było wspaniale! Zoo bardzo przyjazne – wiele ławek, dużo drzew – więc i cienia, place zabaw ze zjeżdżalniami i huśtawkami w piasku, większość barierek na pół metra, więc zwierzątka oglądało się bardzo komfortowo, dużo trawników, drewniane ogrodzenia, możliwość karmienia kóz z ręki. Ciekawe zwierzęta – np. mrówkojad, hipopotamy karłowate, skorpiony i pająki, wilk, foki. Do tego pokazy w trakcie karmienia zwierząt.
W sobotę na zjeździe pojawiło się wielu byłych wychowawców także ze swoimi dziećmi więc chłopcy mieli wiele towarzystwa. Do tego spacery po lesie, a wieczorem prawdziwe ognisko! Nie żaden grill – wielki stos drewna i jeszcze większy ogień. I kiełbaski z ketchupem. Bajka!
Pogoda zepsuła się nam dopiero w niedzielę. Gdy i tak mieliśmy zaplanowany powrót. Było wspaniale! Aleks przełamał się i nawet rzucał patyk psu. Sławek zaczął śmigać po schodach w górę i w dół. Aleks spał na górnym łóżku. Sławek głaskał psa i kozę. Mieli wiele wrażeń i chyba miło wspominają tamten wyjazd. My też. Jeszcze tylko czysty wymaz z nosa i gardła i uznamy ten wyjazd za udany.

 

 

To Sławek

Wspierają nas:

Reklama
Reklama
Reklama