Możesz pomóc

Możesz pomóc Sławkowi!
Przekaż 1% podatku z rozliczenia rocznego!
KRS 0000097900
z dopiskiem: "Dla Sławka Mandzewskiego"

konto prowadzi MATIO - Fundacja Pomocy Rodzinom i Chorym na Mukowiscydozę
Chcesz wiedzieć więcej - kliknij w "Pomoc"

 

 

 

 

Zmiany na przedwiośniu PDF Drukuj Email
wtorek, 05 marca 2013 20:37

Po trudnym lutym udało nam się Sławka podleczyć. Nadal jest na lekach przeciwzapalnych w inhalacji, ale jest w porządku. Skorzystaliśmy z okazji i poszliśmy do fryzjera. Pierwsza wizyta w salonie, bo do tej pory ja go obcinałam.

Był wszystkim zainteresowany, rozglądał się i zauważał same ciekawe rzeczy – serduszka wszędzie, bo dopiero były zdejmowane po walentynkach, literki, gwiazdki, balony, klamerki do bielizny, szczotkę do włosów, lustro, haczyki w ścianach, panią z miotłą... Nie bał się nożyczek, nie wystraszył się buczenia maszynki, a ciekawie otwarte oczka zamknął dopiero na wyraźne polecenie przy podcinaniu grzywki.

Za ciosem poszliśmy w domu i zdemontowaliśmy szczebelki z łóżeczka, pozostawiając tapczanik. Jak zmiany, to zmiany. Sławek był zachwycony nowym widokiem, chociaż na początku spoglądał na nas z mieszaniną zdziwienia i podejrzliwości – co to Ci moi rodzice wymyślili... Nawet, ku naszemu zaskoczeniu, pierwszej nocy nie wypadł z łóżka. Dopiero drugiej. Chociaż „wypadł” jest tu zdecydowanie nie na miejscu – przed łóżeczkiem jest materacyk z gąbki, poduszki, kocyki, kołderka – słowem więcej pościeli niż na łóżeczku. Nie ma szans spaść, chociaż może spełznąć. I były już noce, że chociaż z uporem maniaka spełzał na „dolne łoże”, a my z równą konsekwencją układaliśmy go na łóżku, to i tak rano znajdowaliśmy go w dziwnych pozach, w dziwnych miejscach gdzieś na podłodze. I tak dobrze, że w dziecięcym pokoju ;-)

Udało nam się kilka razy wyjść na spacer i raz do Sali zabaw. Rozpoczęliśmy też podawanie Sławkowi drugiej serii szczepionki na odporność.

I wszystko było w miarę ok, gdyby nie to, że w styczniu mięliśmy pojechać do Rabki na kontrolną wizytę, ale najpierw Sławek chorował, potem my – rodzice, a teraz od dwóch tygodni mamy samochód na warsztacie. Po kilkudniowej naprawie wrócił do nas na 1 dobę, a potem spowrotem do mechanika. Czekamy na wiadomości – co, za ile i jak długo potrwa naprawa, bo wizyta w poradni wisi nad nami i szarpie nerwy – żeby już było po badaniach, żeby już mieć wyniki w ręce...

 

To Sławek

Wspierają nas:

Reklama
Reklama
Reklama