Możesz pomóc

Możesz pomóc Sławkowi!
Przekaż 1% podatku z rozliczenia rocznego!
KRS 0000097900
z dopiskiem: "Dla Sławka Mandzewskiego"

konto prowadzi MATIO - Fundacja Pomocy Rodzinom i Chorym na Mukowiscydozę
Chcesz wiedzieć więcej - kliknij w "Pomoc"

 

 

 

 

Jesienny cyrk PDF Drukuj Email
środa, 26 listopada 2014 16:04

Na naszym osiedlu stanął namiot cyrkowy. I nie było w tym nic niezwykłego, bo raz czy dwa razy w roku pojawiają się na sąsiednim osiedlu cyrkowcy, ale teraz postawili się bardzo blisko nas. I tuż przy ulicy. Czyli wracając z pracy, przejeżdżałam tak blisko niego, że mogłabym policzyć linki, na których był rozpięty. A kawałek dalej, na trawniku pasły się konie, zebry osiołek i dwa wielbłądy. Przy samej ulicy...

Po krótkim rozpoznaniu miałam w ręce informacje o cenie biletów oraz 3 kupony rabatowe. Wybraliśmy na się na występ. Na 17:00. Za bilety zapłaciliśmy w sumie 55 zł, więc nie tak znowu drogo, zwłaszcza w porównaniu do innych cyrków, z wizyty w których zawsze rezygnowaliśmy ze względów na koszty – w ostatnim sam bilet dla dorosłego kosztował 65. Szkoda tylko, że nie można się wybrać tylko na występ cyrkowy, bo przed i w trakcie kluczowe zajęcie na arenie to sprzedawanie świecących zabawek i śmieciowego jedzenia. Za dużo i za drogo.

Czy chłopcom się podobało? Jasne! W końcu byli w cyrku po raz pierwszy! Jak już przestali się dąsać na mnie, że nic nie kupię, to świetnie się bawili. Najbardziej podobały im się akrobacje na wysokościach (na huśtawkach, linach i szarfach), Aleks był zachwycony występami klowna, a Sławek z prawdziwym entuzjazmem kibicował występom na chińskich rolkach. Zwierzęta zostały zapamiętane, ale nic więcej. Z drugiej strony, skoro Sławek widział przed występem, jak wielbłąd je trawę, tarza się nogami do góry i sika, to spacer wokół areny nie robił już wielkiego wrażenia...

A wracając o 19-tej, w ciemnościach rozjaśnianych tylko światłem lamp, w tłumie ludzi podążających w tą samą stronę, chłopcy urządzili mi marszobieg. I z tego też mieli frajdę. A ja... no cóż – gdybym wracała sama, nie uzyskałabym takiego czasu na tej trasie... ;-)

 

 

To Sławek

Wspierają nas:

Reklama
Reklama
Reklama