Możesz pomóc

Możesz pomóc Sławkowi!
Przekaż 1% podatku z rozliczenia rocznego!
KRS 0000097900
z dopiskiem: "Dla Sławka Mandzewskiego"

konto prowadzi MATIO - Fundacja Pomocy Rodzinom i Chorym na Mukowiscydozę
Chcesz wiedzieć więcej - kliknij w "Pomoc"

 

 

 

 

Przedświąteczna twórczość PDF Drukuj Email
środa, 09 marca 2016 17:50

Przełom listopada i grudnia był dla nas czasem działalności twórczej, można nawet powiedzieć, że momentami artystycznej.

Aleksander miał w szkole konkurs na choinkę i bombkę. Postawiliśmy na różnorodność i choinkę zrobiliśmy z kolorowego bristolu. Ponieważ zielonego nie mieliśmy wiele – na trzon użyliśmy brązowego i też wyszło jak trzeba. Ozdabiana była ozdobami do papieru i paznokci oraz konfetti. Wyszła ślicznie.

Bombki natomiast zrobił ze sznurka, a konkretnie z włóczki zanurzonej w kleju, którą oplótł wodne balony pozostałe po letnich zabawach, więc średnica bombek nie przekroczyła 10 cm. Do tego w wielu kółek kolorowego papieru poskładał i posklejał bombki składające się jak harmonijka. Na koniec starą żarówkę okleił zamoczonymi w kleju wodnym papierkami, a gdy była całkowicie pokryta i nieprzeźroczysta, przeszła do etapu malowania i zdobienia klejem brokatowym. Czasochłonne, ale efekt, nomen omen, konkursowy!

W tym samym czasie Sławek miał konkurs w przedszkolu na liczydło. Konkurs dzieci z rodzicami, więc gdy my, dorośli przycinaliśmy, zbijaliśmy i kleiliśmy ramę, Sławek zaplanował kolory koralików, a następnie razem z Olusiem wykonywał własne bombki tymi samymi metodami. Pod koniec składania liczydła musiał ułożyć własną kompozycję koralików, a potem pozostało już tylko zdobienie ramy. Oczywiście także farbkami i klejem z brokatem (nieprzypadkowo właśnie takie materiały użył Aleks do ostatniej bombki – brudzili razem).

Mama jednocześnie wieczorami przygotowywała specjalny, domowy, niespodziankowy kalendarz adwentowy, który 1 grudnia zawisł na drzwiach.

A na koniec, a przecież te prace trwały kilka popołudni, przeszliśmy do kuchni i marząc już o świętach, robiliśmy pierniczki. Rozłożone na stole i polukrowane zajęły ponad 1 m2. Pycha…

Nawet zbyt dobre, by czekać do świąt… ale trochę się uratowało, bo chłopcy chcieli się pochwalić zdobieniami. Na szczęście duma wygrała z pragnieniem łasuchowania… ;-)

 

To Sławek

Wspierają nas:

Reklama
Reklama
Reklama